ucho

Wystąpienie czy pogawędka? Dwa style przemawiania

mówienie słuchanie rozmowa

 

Jak Twoim zdaniem powinno wyglądać idealne przemówienie? Czy chciałbyś zobaczyć na scenie ekspresywnego człowieka, wycinającego w powietrzu zadziwiająco realistyczne obrazy, uwodzącego głosem i poczuciem humoru? A może bardziej zależy Ci na przekazie, słuchaniu inspirującej historii, z którą będziesz mógł się utożsamić? Dziś na blogu opisuje dla konkurencyjne style przemawiania.

Jak to w naukach humanistycznych bywa, podział ten nie jest zero-jedynkowy. Oba style łączą się w jedno kontinuum, zaś każdego mówce i każde wystąpienie możemy umieścić bliżej prawego lub lewego bieguna. Pierwszy ze stylów przypomina

1. Wystąpienie

Najczęściej:

a) wypowiedź w tym stylu przypomina język pisany (tworzona jest bardziej dla oka – dla czytelnika)

zdania są bardziej rozbudowane, a przez to dłuższe
słownictwo jest dobrane z rozmysłem, aspiruje do bycia eleganckim
rzadko pojawiają się kolokwializmy czy luźne zwroty

b) przemówienie jest spisane SŁOWO po SŁOWIE

– w fazie przygotowania autor tekstu zastanawia się nad każdym wyrazem, a nawet pauzą
– podczas wygłaszania mówca posługuje się co do sylaby i akcentu, zaplanowanymi wcześniej zwrotami. Tak jak w sztuce teatralnej. Gdy wybieramy się obejrzeć Romeo i Julię, spodziewamy się usłyszeć konkretne słowa. Aktor sceniczny nie może sobie pozwolić na improwizację i oprócz powiedziećnia Romeo! Czemuż ty jesteś Romeo!
dorzucić: czy ktoś z publiczności mógłby mi to wyjaśnić?

 c) przemówienie wygłaszane jest DO PUBLICZNOŚCI

– najczęściej interakcja z publicznością jest minimalna lub nie ma jej wcale
– mówca jest skoncentrowany na tym, co i jak ma powiedzieć
– reakcje publiczności nie wpływają na słowa mówcy czy sposób jego prezentacji

 d) stres związany z przemówieniem jest dodatkowo podwyższony

– dlaczego się tak dzieje? bo jeśli mamy powiedzieć tysiąc konkretnych słów, w określonej kolejności i z zaplanowaną wcześniej intonacją, bardzo łatwo się pomylić. Albo zapomnieć danego sformułowania i w efekcie się zaciąć. Gdy mówcę dopadnie pustka, wyryte w pamięci słowa gdzieś się rozpierzchną, zaczyna się panika. Spełnia się najczarniejszy ze scenariuszy, w którym stoimy na scenie przed dziesiątkami par oczu, które pożerają nas spojrzeniem, a nam brakuje słów.

 

Drugi styl to:

2. Pogawędka

a) wypowiedź w tym stylu przypomina język mówiony (tworzona jest bardziej dla ucha- dla słuchacza)

– zdania są proste i krótkie 

– słownictwo jest spontaniczne, luźne, mniej wyrafinowane
dopuszczalne nieformalne zwroty czy nawet kolokwializmy

b) w przemówieniu wyróżnione są główne punkty

– w fazie planowania spisana jest myśl przewodnia (przedłożenie), główne argumenty i materiały wspierające
– w fazie wygłaszania mówca wie, co ma powiedzieć, ale słowa dobiera spontanicznie, tu i teraz.

 

 c) przemówienie wygłaszane jest WRAZ z PUBLICZNOŚCIĄ

– interakcja z publicznością nie tylko jest możliwa, ale mówcy często ją inicjują
– mówca jest skoncentrowany na tym, by nawiązać kontakt i relacje z audytorium
– reakcje publiczności mogą mieć istotny wpływ na przebieg przemówienia

d) stres związany z przemówieniem jest na wyjściowym poziomie

– przemówienia prawie zawsze są stresujące. Potwierdza to nawet John Zimmer, mistrz Europy w przemawianiu, który mimo kilkudziesięciu lat doświadczenia i setek, jeśli nie tysięcy, wygłoszonych przemówień, wciąż odczuwa tremę.
– jednak, gdy słowa dobieramy na bieżąco, nie jesteśmy zafiksowani na konkretnym sformułowaniu, znacznie łatwiej poradzimy sobie z blokadą. Nie musimy przebijać głową muru niepamięci – wystarczy go obejść. O czym to ja miałem mówić? A właśnie!
takie wyrażenie w stylu pogawędki nie budzi kontrowersji – wręcz przeciwnie, pokazuje spontaniczność wypowiedzi i jej ukierunkowanie na prowadzenie rozmowy.

 

Po przeczytaniu tych różnic, być może zastanawiasz się, jak to w ogóle możliwe, że ktoś się decyduje na styl wystąpienia, skoro drugi jest lepszy niemal pod każdym względem! Umożliwia interakcje z publicznością, jest bardziej naturalny w odbiorze, nie generuje dodatkowego stresu.

Wszyscy powinni prowadzić pogawędkę a nie występować!

W takim stwierdzeniu jest trochę racji, ale również dużo przesady. Styl wystąpienia ma też realne zalety, których na pierwszy rzut oka nie widać:

1. Oszczędność czasu

Wyobraź sobie, że ktoś proponuje Ci, byś przez 30 minut opowiedział o czymś, co Cię fascynuje – załóżmy, że będą to niedźwiedzie. Zacierasz łapy z radości, wchodzisz na scenę i zaczynasz snuć opowieści o żarłocznych niedźwiedziach grizzli, które dopadną człowieka nawet na drzewie. O niedźwiedziach himalajskich, które świetnie radzą sobie w wysokogórskim terenie i mają na piersi biały znaczek V. Przytaczasz nawet eskimoskie powiedzenie: Nie zje Cię ten niedźwiedź polarny, którego widzisz, ale ten, który się czai za Twoimi plecami.

Wszystko pięknie. A teraz wyobraźmy sobie inny scenariusz. Dalej jesteś zaproszony do wygłoszenia przemówienia o niedźwiedziach, ale tym razem masz na to 5 minut. Wchodzisz na scenę, zaczynasz mówić jedną rzecz, która przypomina Ci o kolejnej. Po chwili uzmysławiasz sobie, że Twój czas zaraz się skończy i starasz się wrócić do głównego wątku, gdy prowadzący spotkanie dziękuje Ci za występ i oddaje głos kolejnej osobie.

Im mniej mamy czasu, tym dokładniej zaplanowane powinno być przemówienie. W jednominutowej autoprezentacji, którą często stosuje się na spotkaniach networkingowych, nie ma miejsca na improwizację. Na spontaniczne dorzucenie jeszcze jednego wątku do wypowiedzi, która liczy ok 100 słów.

Podobnie w przypadku reklamowych filmów video czy prowadzenia wieczoru z wręczeniem nagród, transmitowanego w telewizji. Każda sekunda jest wtedy warta grube pliki banknotów i nie można sobie pozwolić na komfort luźnego stylu wypowiedzi.

2. Brak zagrożenia ze strony publiczności

Interakcje z publicznością są ciekawe, angażujące i … nieprzewidywalne. Publiczność często wygląda jak stado potulnych owieczek, ale zapewniam Cię, że są tam również wilki. Wykorzystają każdą okazję, by pokazać Ci, dlaczego mają takie wielkie zęby. Jeśli zachęcasz słuchaczy do wypowiadania się, musisz liczyć się z tym, że nie raz znajdziesz się w mocno kłopotliwej sytuacji i to na własne życzenie. Ktoś zada Ci niewygodne pytanie, na które nie znasz odpowiedzi. Inna osoba wda się z Tobą w ostrą polemikę  czy nawet skrytykuje Ciebie jako mówcę i osobę. Nie jest to częste, ale trzeba się z tym liczyć, kiedy prosi się o opinie lub powiedzenie, co leży publiczności na sercu czy wątrobie. Doświadczony mówca, jeśli wyjdzie z takiej konfrontacji zwycięsko, zyska dodatkowy autorytet i grono wielbicieli. Jednak jeśli nie masz doświadczenia w radzeniu sobie w niestandardowych sytuacjach i z wymagającymi słuchaczami, może lepiej nie wywoływać wilka z lasu?

3. Gdy słowa mają znaczenie

Jeśli możesz pozwolić sobie na zamienne używanie pojęć, które są bliskie znaczeniowo – styl pogawędki świetnie się sprawdzi. Jeśli jednak prowadzisz techniczną prezentacje przez gronem specjalistów, nie możesz pozwolić sobie na luksus zastępczego używania pojęć emocje i uczucia. Wtedy każda subtelna różnica rośnie z rozmiaru igły do wideł. O precyzję dużo łatwiej w stylu prezentacyjnym niż gawędziarskim. Eksperci często będą wymagać od nas konkretnego przytaczania danych, nazwisk, dat i liczb. Wtedy kilka głównych punktów nie wystarczy do zrobienia dobrej prezentacji. Będziemy potrzebować przytoczyć informacje w oryginalnej postaci, często czytając je lub prezentując na slajdach. W tym przypadku tylko starannie przygotowane przemówienie, może nawet słowo po słowie, zda egzamin.

Jakie praktyczne wnioski płyną  z tych rozważań?

(1) Każdy z prezentowanych dwóch stylów ma swoją rację bytu, swoje zalety i wady. Powinniśmy wybierać styl mając na uwadze cel i okoliczności przemówienia oraz czas i  grupę docelową.

(2) Mówcy w naturalny sposób dryfują od Wystąpienia do Pogawędki, wraz z nabieraniem doświadczenia. Sam zaczynałem od 20-krotnego nagrywania się przed kamerą i 2-tygodniowego przygotowania przed każdym przemówieniem. Mimo iż widać było pewną nienaturalność w tych wystąpieniach, to na początku właśnie dokładne przygotowanie dawało mi poczucie bezpieczeństwa. Teraz zdarza mi się w ciągu godziny napisać w punktach, co chce powiedzieć, a podczas dojazdu na spotkanie samochodem wyćwiczyć, co chcę powiedzieć. W dużej mierze oswoiłem się też z publicznością i łatwiej radzę sobie z nieprzewidywalnymi sytuacjami.

(3) Znajdź swoje miejsce na kontinuum. Pamiętaj, że czyste typy Wystąpienia czy Pogawędki praktycznie nie występują. Zamiast iść w stronę którejś ze skrajności – pomyśl, gdzie Ty jako mówca się lokujesz. Nie bez znaczenia jest tutaj Twój temperament czy umiejscowienie na wymiarze Introwersja-Ekstrawersja. Ekstrawertyków bardziej będzie ciągnąć do Pogawędki, a introwertyków do spokojnego, rzeczowego Wystąpienia.

 

A na koniec obiecany bonus. Wpis ten zainspirowany został rewelacyjnym kursem e-learningowym o wystąpieniach publicznych, stworzonym przez University of Washington. Zawiera on ponad 11 godzin materiałów video, prezentowanych przez bardzo doświadczonego wykładowcę z niezwykle szeroką wiedzą praktyczną i teoretyczną. Bez chwili wahania kupiłbym ten kurs za 1000 zł. Myślę, że jest warty znacznie więcej. A pod tym linkiem jest dostępny za darmo, do tego w PEŁNI LEGALNIE. Grzech nie skorzystać.

About admin

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *